kulisy sesji portretowej portret fotografa w studio na białym tle

PROFILÓWKA

Za kulisami

kulisy sesji portretowej

Jak wyglądało powstawanie mojej nowej profilówki

Od czasu do czasu staję po drugiej stronie aparatu, żeby nie zapominać, jak to bywa trudne i jak duży to stres dla osób, które przychodzą na sesję pierwszy raz (a takich jest większość).

Chyba najważniejsze, co zrozumiałem w fotografii portretowej — nie da się jej robić na „śmiertelnie poważnie”.

Nawet przy najbardziej oficjalnej sesji biznesowej musi być przestrzeń na odrobinę luzu i wygłupów. Zazwyczaj zaczynam pierwszy i wtedy wszystko idzie dużo łatwiej.

Autoportret też zaczynam od jakiejś dziwnej miny, która mnie rozśmiesza i przełamuje tę zbędną, spinającą powagę. A potem uruchamia się efekt domina — każde kolejne ujęcie jest bardziej swobodne i naturalne.

Efekt uboczny? Dziesiątki zdjęć, których raczej nikomu nie pokażę. Ale ich nie usuwam. Nigdy nie wiadomo, jaki pomysł na post na LinkedIn wpadnie do głowy 🙂

Tak wyglądało powstawanie mojej nowej profilówki.

Więcej prawdziwych ludzi. Więcej historii. Wkrótce.

← Powrót do bloga